Info
Niewiele więcej o mnie.
Tak było:
Wykres roczny
Najciekawsze wyprawy:

Wschodnia Słowacja 2009

Kielecczyzna 2009

Co cztery nogi to nie dwie

VII Górska Pielgrzymka rowerowa z Rzeszowa do Dębowca 2009

Bieszczady 2010

Wschodnia Słowacja 2010

VIII Górska Pielgrzymka rowerowa z Rzeszowa do Dębowca 2010
Archiwum bloga
- 2011, Wrzesień1 - 7
- 2011, Sierpień20 - 36
- 2011, Lipiec6 - 12
- 2011, Czerwiec11 - 12
- 2011, Maj8 - 18
- 2011, Kwiecień2 - 10
- 2011, Marzec1 - 5
- 2010, Grudzień2 - 9
- 2010, Listopad4 - 5
- 2010, Październik6 - 14
- 2010, Wrzesień9 - 12
- 2010, Sierpień8 - 28
- 2010, Lipiec24 - 22
- 2010, Czerwiec11 - 41
- 2010, Maj12 - 31
- 2010, Kwiecień9 - 20
- 2010, Marzec6 - 10
- 2010, Luty1 - 4
- 2009, Grudzień2 - 4
- 2009, Listopad4 - 11
- 2009, Październik7 - 20
- 2009, Wrzesień17 - 17
- 2009, Sierpień16 - 5
- 2009, Lipiec25 - 8
- 2009, Czerwiec14 - 5
- 2009, Maj10 - 9
- 2009, Kwiecień3 - 2
szkoda mówic
Piątek, 16 września 2011 • dodano: 16.09.2011 | Komentarze 7
Po miesiącu odpoczynku od roweru, postanowiłem się przejechać. Nawet trochę miałem na to ochotę ;). I po ruszeniu poczułem, że zupełnie nie chce mi się szybko jechać - koniec z żyłowaniem pod górę?Po za tym na zjeździe mój telefon dokonał niemożliwego - opuścił kieszonkę z tyłu i walnął o asfalt (~60 km/h) - co lepsze - skończyło się na wgnieceniu...
Odechciało mi się całkowicie i wróciłem do domu. Ogólnie rzecz biorąc chyba mi się rower przejadł, za dużo tego było - ale tak to jest - jak coś nam się podoba najlepiej byłoby robić to na okrągło i nagle dup - nie chce nam się ;)

